In order to view this object you need Flash Player 9+ support!

Get Adobe Flash player

Powered by RS Web Solutions


Zakładka poświęcona
poszukiwaniom, lokalizacji
i badaniom sierpeckiego zamku!



Partnerstwo i współpraca




Macewy pod płytami chodnika na ul. Dworcowej - 23.10.2013
wtorek, 22 października 2013 13:50

Połamane i pokruszone części dawnych żydowskich nagrobków, tzw. macew, pochodzących zapewne z sierpeckiego kirkutu (cmentarza żydowskiego), zostały odsłonięte przez ekipę układającą kostkę brukową w miejscu dawnych betonowych płyt chodnikowych, wzdłuż ulicy Dworcowej. Dwa większe elementy na bok odłożyli brukarze, kilka mniejszych fragmentów w poniedziałkowy ranek 22 października „wygrzebywali” z ziemi pracownicy Pracowni Dokumentacji Dziejów Miasta Sierpc.

Wszystkie odnalezione kawałki, pokryte literami hebrajskimi i charakterystycznymi ornamentami, zostały przewiezione i zabezpieczone w siedzibie sierpeckiej placówki historycznej - dołączyły do macew, które również przypadkowo zostały wykopane w zeszłym roku.

Na charakterystyczne płyty piaskowca natrafiono bowiem już wcześniej, przy okazji prowadzonych doraźnych prac ziemnych - trzy części pochodzące z różnych nagrobków odnalezione zostały przez pracowników Empegeku jesienią 2012 i latem 2013 roku. Wówczas pojedyncze fragmenty macew odkopane zostały na głębokości około dwóch metrów, podczas wymiany rur wodociągowych. Ich lokalizacja ewidentnie wskazywała na to, że zostały wykorzystane jako część gruzu kamiennego, służącego do wypełnienia wykopu. Robotnicy nie odnaleźli wówczas w pobliżu żadnych innych kawałków płyt nagrobnych, nic też nie wskazywało, że większa ich ilość może być pod ziemią.

Zresztą, powiedzmy wyraźnie, o ile znaleziska z 19 i 21 października potwierdzają, że należy zakładać istnienie pod poziomem gruntu kolejnych elementów żydowskich nagrobków, to nie dają informacji o ich ewentualnej ilości.

Pierwsze, co przyszło na myśl - że ziemia skrywa chodnik wykonany podczas II wojny światowej, kiedy to w 1939 roku Niemcy zrównali z ziemią cmentarz żydowski (w jego miejscu uprawiano zboże aż do roku 1947), zaś płyty nagrobne wykorzystywali jako budulec na krawężniki i właśnie płyty chodnikowe. Tak uczyniono na obecnej ulicy 11 Listopada, która znajdowała się na terenie dzielnicy żydowskiej, w czasie wojny przekształconej w getto. Wydaje się więc, że ulica Dworcowa, czy jak się wówczas zwała - Saintatzstrasse - znajdująca się na terenie dzielnicy niemieckiej, tym bardziej mogła być wyłożona żydowskimi płytami nagrobnymi. Te jednak w roku 1947 były zbierane z terenu Sierpca, z inicjatywy żydowskiego komitetu, złożonego z przedwojennych mieszkańców, którzy przeżyli shoah - zagładę. Co ciekawe, płyty chodnikowe i krawężniki wykonane z macew, zbierali i przewozili na były cmentarz żydowski Niemcy, osadzeni w obozie pracy na terenie miasta. Na kirkucie płyty piaskowca były symbolicznie ustawiane wokół ufundowanego przez Żydów pomnika. Symbolicznie, ponieważ nawet zlokalizowanie dawnych grobów nie było już w pełni możliwe.

Jednak w tym momencie sprawa robi się dość tajemnicza, ponieważ niemożliwe jest, aby macewy na ulicy Dworcowej zostały w roku 1947 przeoczone lub celowo zostawione. Chyba, że pod ziemią znalazłyby się wcześniej, jeszcze podczas wojny. Zagadką pozostawałoby jedynie, w jakich okolicznościach. Być może jako gruz po pracach budowlanych, prowadzonych w pobliżu - dla Niemców macewy były jedynie materiałem budowlanym. Może pokruszonymi płytami nagrobnymi wypełniano wykopy kanalizacji deszczowej, biegnącej w stronę „Jeziórek”, które zostały zmodernizowane właśnie w latach okupacji. Ekipa brukarska potwierdziła, że pod ziemia są pozostałości starych rur, choć nie można jednoznacznie wskazać ich przeznaczenia.

Teza, że wykonany z macew chodnik został przykryty ziemią, zaś podczas przeprowadzanych w latach późniejszych wykopów (kanalizacja, wodociągi, linie telefoniczne) płyty kruszone przez łopatę koparki, przemieszane z ziemią, lądowały w zasypywanych dołach, brzmi mało prawdopodobnie. Choć to akurat tłumaczyłoby dlaczego fragmenty macew odnajdowane są na różnej głębokości, w różnym stopniu zniszczenia.

Ostatnio odnalezione pokruszone kawałki zostały wydobyte przez ekipę brukarską podczas wkopywania nowych obrzeży - co istotne, nie natrafiano na nie na całej długości wykonywanych prac, tj. od skrzyżowania z ul. Piastowską do wyjazdu od dworca PKP, ale w bezpośredniej bliskości domów mieszkalnych, tzw. kolejowych. Odkryto dwa większe elementy. Pozostałe, mniejsze, połamane kawałki, nie zawsze pokryte napisami, zalegały ok. 40 cm pod ziemią. Jak zaznaczył kierujący ekipą brukarską z Żuromina, w miejscu wkopywania obrzeży wprawdzie „było ich sporo”, jednak był to typowy gruz, ewidentnie wrzucony bezładnie do jakiegoś dawnego wykopu.

Przeprowadzone przez historyków z Pracowni punktowe wykopy odkrywkowe, zarówno w sąsiedztwie nowego chodnika, jak i w miejscach jeszcze nie przykrytych kostką brukową, nie wykazały też, aby pod warstwą ziemi znajdowały się leżące poziomo macewy. Teoria o chodniku potwierdzenia więc nie znajduje. Jednak to, że pod ziemią znajdują się jeszcze kolejne fragmenty płyt nagrobnych jest bardzo prawdopodobne. Trudno powiedzieć jednak w jakiej ilości, stanie i rozmiarach.

Niestety, nierealne w chwili obecnej wydaje się przeprowadzenie prac odkrywkowo-poszukiwawczych - tym bardziej, że dotychczasowe odkrycia sugerują, iż należałoby wkopywać się w grunt miejscami na głębokość dwóch metrów. Nawet ograniczając teren eksploracji do połowy, daje to bardzo duży zakres prac. Do tego należałoby zdemontować zapewne nowo położoną kostkę brukową i ułożyć ją na nowo... Bez gwarancji na sukces, za to mając pewność, że koszta finansowe będą znaczne. Bez sfinansowania przez samych zainteresowanych, czyli gminę żydowską, raczej nie ma perspektyw na prace odkrywkowe.

Z punktu widzenia pod kątem wartości historycznej jest to oczywiście sytuacja bardzo niekorzystna. Tym bardziej, że macewy to w wielu przypadkach jedyna pozostałość po dawnych żydowskich mieszkańcach Sierpca, którzy do 1939 roku stanowili około jednej trzeciej ogółu ludności. Ponadto płyty nagrobne są nierzadko cennym nośnikiem informacji, których próżno szukać gdzie indziej. Choć akurat odnalezione fragmenty zbyt wielu danych nie przynoszą. Należy jednak zakładać, że co jakiś czas kolejne płyty będą odnajdowane, być może w lepszym stanie.

Ponadto sygnalizowane przeniesienie Pracowni do pomieszczeń zajmowanych do końca września tego roku przez Powiatową Bibliotekę Publiczną (wcześniejszą Bibliotekę Pedagogiczną), stworzy odpowiednie warunki zarówno do ich przechowywania, jak również ekspozycji. Większe elementy być może dołączą do tych symbolicznych nagrobków, ustawionych na dawnym kirkucie w 1947 roku. Mniejsze będą eksponowane w pomieszczaniach naszej placówki, tym bardziej, że materiał, z których są wykonane nie wymaga specjalnej troski konserwatorskiej.

Na pewno wszystkie fragmenty będą dokumentowane i w miarę możliwości opracowywane.

123Warto tu zaznaczyć, że tak naprawdę dla samych Żydów, macewa czy sam grób nie mają takiej wartości, jak spoczywające w ziemi szczątki. Tych nie wolno ruszać, przenosić, one oczekują na nadejście Mesjasza i zmartwychwstanie. Celowe, planowe niszczenie cmentarzy żydowskich było częścią polityki upadlania narodu żydowskiego przez Niemców, dlatego odnajdowane fragmenty macew wzbudzają takie emocje. Gdyby jednak groby żydowskie uległy zniszczeniu z innego powodu, nie wywołałoby to większych reakcji. W dziejach Żydów, nie tylko w Polsce, zdarzało się wielokrotnie, że w przypadku braku miejsca na cmentarzu na kolejne pochówki, nadsypywano na istniejące groby warstwę ziemi i w niej grzebano kolejnych zmarłych. Czasem osiągano kilka takich warstw - w czeskiej Pradze jest ich kilkadziesiąt. Tak więc pomniki miały tak naprawdę znaczenie podrzędne.

Jednak oczywistym jest, że z naszej strony będziemy starali się odszukiwać i odzyskiwać kolejne płyty nagrobne, w miarę możliwości umieszczając je na sierpeckim kirkucie, przy ul. Jagiełły. I to nie tylko ze względu na wspólną polsko-żydowską historię, wartość poznawczą macew, czy pasję odkrywania i poznawania dziejów. Uważamy po prostu, że tak należy.

Zabezpieczone macewy są dostępne w siedzibie Pracowni. W przeciągu kilku dni w katalogu zasobów udostępnimy zarówno fotografie skatalogowanych płyt, jak też odrysy zamieszczonych na nich inskrypcji. Nad ich rozczytaniem pracują już zaprzyjaźnione osoby z Izraela.


W roku 2007, krótko po powstaniu Pracowni, pasjonatka historii Sierpca, Stanisława Szablewska (niestety już nieżyjąca), opowiadała o zasłyszanej wiele lat wcześniej „miejskiej legendzie” (do której sama podchodziła sceptycznie), jakoby podczas wojny z elementów żydowskich grobów wybudowano kolejową rampę rozładunkową. Miała być ona rozebrana po wojnie, zaś sami robotnicy nie wiedzieli, skąd pochodził budulec i płyty po prostu rozbijali. Kiedy okazało się, że rozkruszono żydowskie macewy, gruz miał być pospiesznie „gdzieś” wywieziony, „aby nie było afery”.

Najbardziej prawdopodobne jest, że na fragmenty macew przy ul. Dworcowej natrafiano już wcześniej, z czasem zaś wytworzyła się historia tłumacząca ich pochodzenie. Tym bardziej wiarygodna, że faktycznie istniała dodatkowa rampa rozładunkowa, rozebrana w latach 50. lub 60. XX w. Stanisława Szablewska mieszkała przy ul. Dworcowej, rampa była na wprost jej domu. O macewach pod płytami chodnika nigdy jednak nie wspominała.


TOMASZ KRUKOWSKI