In order to view this object you need Flash Player 9+ support!

Get Adobe Flash player

Powered by RS Web Solutions


Zakładka poświęcona
poszukiwaniom, lokalizacji
i badaniom sierpeckiego zamku!



Partnerstwo i współpraca




Balsaminka (balsena) żydowska.
wtorek, 20 marca 2012 21:02

Balsaminka - żydowskie narzędzie liturgiczne.

Sierpc jest czasem określany, głównie przez pasjonatów lokalnej historii, jako miasto czterech kultur. W ciągu wielu wieków funkcjonowania miasta, wcześniej grodu czy osady, wiele nacji na krócej lub dłużej zagościło na terenie, który dziś określamy szeroko rozumianym pojęciem ziemi sierpeckiej. Nie wdając się w głębokie szczegóły można powiedzieć, że zdecydowanie najbardziej w lokalnych dziejach zapisały się cztery narody: Polacy, co oczywiste, ponadto Żydzi, Niemcy i Rosjanie. Z różnych względów materialne pozostałości związane z mniejszościami narodowymi nie są nazbyt liczne - głównie to budynki lub nekropolie (w różnym stanie zachowania), w dużej części opisywane już w licznych publikacjach regionalnych.

Co jakiś czas pojawiają się jednak kolejne zachowane relikty przeszłości, jak omawiany w niniejszym artykule przedmiot związany z ludnością żydowską, przekazany do Pracowni przez osobę prywatną. Co ważne, eksponat stanowi jeden z nielicznych materialnych dokumentów historycznych, które pozostały po żydowskiej gminie wyznaniowej, istniejącej w naszym mieście nieprzerwanie co najmniej od początku XVIII wieku, do 1939 roku (obecność w Sierpcu ludności żydowskiej dokumenty poświadczają właśnie od podanego okresu, jednak wydaje się, że spokojnie można przyjąć, że w zamożnym, handlowym mieście, będącym ośrodkiem produkcji sukna, naród kupiecki, jakim byli Żydzi, osiedlał się przynajmniej od wieku XVII, być może i wcześniej).

Czymże jednak jest przedmiot, którego nazwa została już podana w tytule? Przede wszystkim trzeba od razu wyjaśnić, że jest to forma typowo spolszczona, poza naszym krajem spotkać można określenie „besamin”. Mówiąc najprościej, jest to narzędzie liturgiczne, wykorzystywane przez Żydów podczas modlitw kończących szabat (zwany w Polsce też szabasem). Nazwa mówi wiele, ponieważ w balsamince umieszczano wonności, wykorzystywana była jako rodzaj kadzidełka.

Sam szabat jest świętem kończącym tydzień, zaczyna się o zmierzchu w piątek i trwa do sobotniego zachodu słońca. Traktowany jest jako jedno z najważniejszych świąt, w tym czasie wyznawcom judaizmu m.in. nie wolno pracować czy rozniecać ognia, szabat poświęcony jest rodzinie oraz odmawianiu modlitw. A skoro święto było tak ważne, równie istotne było narzędzie liturgiczne z nim związane.

Balsaminki w większości przypadków wykonywane były przez złotników, mniej lub bardziej zdobione i ornamentowane. I najczęściej miały kształt wieży - jak przeważająca część przedmiotów związanych z religią, także ten musiał zawierać w sobie znaczenia alegoryczne. W tym przypadku chodzi o symbol Pana i zbawienia, zawarty w Starym Testamencie (2 Ks. Samuela 22:51, Biblia Gdańska).

Zawsze w przypadku każdego eksponatu, można spróbować wyciągnąć pewne wnioski z samego wyglądu przedmiotu czy miejsca, w którym został odnaleziony.

Co do lokalizacji - balsaminkę wykopano przypadkowo w latach 50. XX w. w okolicach ul. Kilińskiego, czyli w rejonie dawnej dzielnicy żydowskiej, co więcej, w granicach posesji, na której wiele lat wcześniej stał dom żydowskiej rodziny. Można wysnuć wniosek, że została ukryta z jakiegoś powodu, trudno bowiem przyjąć tezę, że religijni Żydzi mogliby pozostawić tak istotne narzędzie liturgiczne.

Sama balsaminka była przynajmniej dwukrotnie uszkodzona. Podczas przypadkowego odkrycia utrącona została podstawa, którą we własnym zakresie przylutował darczyńca, tuż przed przekazaniem do Pracowni. Ponadto ułamana została iglica, na której przymocowana była „flaga”, choć czy uszkodzenie powstało podczas odkrycia, czy w takim stanie przedmiot został znaleziony, trudno jednoznacznie powiedzieć. „Flagę” umieszczono na prowizorycznym drucie, co równie dobrze mogło zostać zrobione tuż po odnalezieniu, jak i kilkadziesiąt lat wcześniej. Być może właściciele nie mogli sobie pozwolić na poniesienie kosztów naprawy, nie mówiąc o zakupie nowej balsaminki. A może złotnik sprzedał „po kosztach” lekko uszkodzony towar. Tego niestety raczej nie jesteśmy w stanie już zweryfikować, choć oczywiście cały czas szukamy informacji.

Niemniej, eksponat jest wartościowym nabytkiem naszej placówki, za którego przekazanie dziękujemy Panu Eufemiuszowi Kamińskiemu z Sierpca.

TOMASZ KRUKOWSKI